Program          Zdjęcia

Tu śpiew, taniec i granie nigdy nie zaginie

 

Kiedy już wszystko było dopięte na ostatni guzik, organizatorzy III ,,Bojkowiany” z niepokojem patrzyli w niebo. Wytrzyma bez deszczu czy lunie? Szczęście im dopisało. Pierwszego dnia burza rozpętała się zaraz po zakończeniu koncertu, drugiego zaś przestało padać na godzinę przed jego rozpoczęciem.

 

- Mimo to pogoda trochę nam po­mieszała szyki – mówi prezes Biesz­czadzkiego Towarzystwa Folkowego ,,Bojkowiana” Marek Sabara. – Program artystyczny został wykonany w 100%. Nie wyszła część jarmarku. Były wyroby ze słomy, wiklina, cera­mika, rzeźby i gonciarstwo, ale nie dotarło kowalstwo, ciesiołka, sery, tkactwo i tradycyjne odpustowe kramy. I tak widzowie świetnie się bawili, a i wykonawcy byli zadowoleni.

Koncert rozpoczęła kapela ,,Wałachy”, która w tym roku obchodzi 15-lecie istnienia. W jej repertuarze przeważa tradycyjna muzyka Beskidu Śląskiego. Grają i śpiewają w składzie: Janina Krężelok (śpiew), Jan Kacz­marczyk (altówka i gajdy), Robert Waszut (kontrabas), Piotr Kohut (skrzypce) i - dwaj muzycy, od których wzięła się nazwa zespołu – Zbigniew Wałach (skrzypce, fujarki i okaryna) oraz Jan Wałach (bębny). ,,Wałachy” zaliczają się do czołówki polskich kapel ludowych i mają na swoim koncie pięć płyt, występy w całym kraju, a także za granicą, m. in. w Czechach, Słowacji, Węgrzech, Francji, Jugosła­wii, Bułgarii, Rumunii, Turcji i nawet w Indiach.

Na ,,Bojkowianie” przypadła ,,Wałachom” trudna rola zagrania na otwarcie i rozruszania publiczności, co im się zresztą udało.

Po kapeli z Beskidu Śląskiego wy­stąpił zespół z Beskidu Niskiego ,,Wa­tra”, który stanowią: Jan Pała­siewicz (akordeon),   Dariusz   Onyszkanycz (kontrabas, śpiew) i Katarzyna Maliniak (skrzypce, śpiew). Mimo że działają w takim zestawieniu dopiero od roku, są muzykantami biegłymi i doświadczo­nymi, gdyż mają za sobą staż w znanym zespole pieśni i tańca ,,Osławiany” z Mokrego. ,,Watra” – jak mówią jej członkowie – gra i śpiewa folklor karpacki i w ich muzykowaniu słychać nuty pozbierane na całym łuku Karpat.

Ustrzyckiej publiczności najbardziej wpadła w ucho z werwą zagrana i zaśpiewana melodia ,,Hop, szidi ridi, Maruszeczko, dana”.            

,,Zielony Jawor” z Krempachów, występujący wspólnie z kapelą z Jurgowa, zaprezentował folklor z okolic Spisza, grając i śpiewając spiskie melodie ludowe polskie i słowackie. Ponieważ tworzą go głównie nastolatki (14 – 17 lat), w programie zespołu są również elementy inscenizacji tradycyjnych obrzędów i zabaw młodzieży. Na ,,Bojkowianie” zatem ,,Zielony Jawor” nie tylko przybliżył muzykę spiską, ale pokazał też – zgodnie z zapowiedzią opiekunki zespołu Marii Wnęk - ,,jak to sie dzieciska bawowały i śpiwały”.

Pierwszego dnia ,,Zielony Jawor” i kapela z Jurgowa skończyły występ przed czasem, ,,bo pękła struna flakowa” i na miejscu ,,nie było zodnego barana, co by taką strune zrobić”. Pękniętą strunę wymieniono i w drugim dniu ,,Bojko­wiany” kapela wraz z zespołem poka­zały, co potrafią zainscenizować, zagrać, zatańczyć i zaśpiewać.

Potem młodzież ze Spisza zmieniła na scenie młodzież z Podlasia - ,,Jar” z Bielska Podlaskiego. ,,Jar” to 11-oso­bo­wa grupa, która w ub. r. wyodrębniła się z zespołu ,,Ranok”, działającego przy Bielskim Domu Kultury od  1995 r. ,,Ranok” jest zespołem folklorystycz­nym i ma w swoim repertuarze podlaskie pieśni ludowe wykonywane w ukraińskiej gwarze lokalnej. Wyłoniony z niego ,,Jar”, który ma raczej charakter folko­wy,  również gra i śpiewa melodie ukraiń­skie. Tworzą go: Elżbieta Tomczuk (kierowniczka zespołu, śpiew), Krystyna Treska (sopiłka), Ewa Głowacka (skrzypce), Małgorzata Miksza (śpiew), Iwona Gajewska (śpiew), Alina Sielwie­siuk (śpiew), Barbara Sawczuk (śpiew), Daniel Bazyluk (gitara, śpiew), Ihor Fita (kontrabas, śpiew), Daniel Ostapczuk (akordeon, śpiew) i Michał Mamłyszko (bęben, śpiew).              

Dało się wyczuć, że ,,Jar” wyszedł na scenę bardzo spięty, ale potem kiedy trema przeszła, instrumentaliści się rozegrali, a dziewczęta ,,rozpuściły” gło­sy, było czego posłuchać.    

Gospodarz ustrzyckiego jarmarku folkowego ,,Bieszczadzki Dom” z Ban­drowa zaśpiewał na otwarcie koncertów w drugim dniu. ,,Bieszczadzki Dom” to właściwie pierwszy zespół folklorys­tyczny w Bieszczadach. Powstał nie tak dawno, bo w 1997 r., by podjąć się rzeczy niezwykle trudnej, niektórzy uważają, że niewykonalnej: odtworzenia tradycji kulturowych przedwojennego Bandrowa. Miejscowość ta była przez dziesiątki lat zamieszkiwana przez Rusinów, Polaków i Niemców. W 1951 r. Bandrów wrócił do Polski całkowicie wyludniony...

Nawiązując do przeszłości swojej wioski, współczesne bandrowianki – Lucyna Zawadzka, Maria Lenard, Irena Trojnar, Krystyna Chmarowska, Maria Rąpała, Czesława Dziuba, Stanisława Machała, Maria Musiałek, Genowefa Chanas, Anna Kasak, Czesława Rydzew­ska, Krystyna Rakowska – i akompaniu­jący im na akordeonie Zbigniew Przybyła występują w strojach polskich, bojkows­kich i niemieckich i śpiewają pieśni ludowe polskie, ruskie i niemieckie. Na koniec zaśpiewały razem z publicznością niezwykle popularne piosenki ,,Czer­wony pas” i ,,Hej, sokoły...”          

Ogromne brawa otrzymali za swoje granie i śpiewy oraz przede wszystkim za znakomite tańce Słowacy z zespołu ,,Kamjana”. Zespół, liczący ok. 40 osób, działa przy Miejskim Domu Kultury w Medzilaborcach od 1994 r., a szefuje mu Iveta Gališinova. Przystojni mężczyźni, ładne i zgrabne dziewczyny, dobra kapela i niesłychanie żywe tańce to największe atuty zespołu, które zostały dostrzeżone i docenione przez widzów. Słowacy wielokrotnie bisowali. Zeszli ze sceny ,,na ostatnich nogach”.

- Czuję się tu w Bieszczadach tak, jak u siebie w domu. Ja tu nic nie breszę – mówił Roman Kumłyk, który na ,,Bojkowianę” przyjechał z Werchowyny (dawniej Żabie) na Huculszczyźnie. O niektórych ludziach mówi się człowiek-guma, o innych człowiek-pająk, zaś o Kumłyku bez żadnej przesady można powiedzieć człowiek-muzyka. Udowodnił swoim występem, że jest wirtuozem gry na skrzypcach, telence, sopiłce, dwoj­nicy, dudach, okarynie i drumli. Podobno równie znakomicie radzi sobie, grając na cymbałach, na trembicie i wielu innych instrumentach. Choć grał jedynie z towarzyszeniem guzikówki Stefana, to chwilami oczy nie wierzyły uszom.           

Lubelski kwartet klezmerski ,,Się Gra” to folkowi zawodowcy, którzy grają muzykę inspirowaną folklorem różnych regionów z całej wschodniej Europy, o korzeniach nie tylko słowiańskich, ale i żydowskich czy cygańskich. W swoich poszukiwaniach korzystają zarówno ze źródeł tradycyjnych, jak choćby wypra­wy terenowe, nagrania autentycznych artystów ludowych, badania etnograficz­ne, jak i z możliwości oferowanych przez internet. ,,Się Gra” tworzą Bartło­miej Stańczyk (akordeon), Tomasz Rokosz (gitara, bałałajka, samponia), Bogdan Bracha (sopiłki, flety, kaval, skrzypce) i Jarosław Abramow (klarnet, bęben, gitara, lira korbowa). Podczas ich ustrzyckiego występu można było usłyszeć i naszego oberka, i rumuńską horę, i żydowskiego frejlacha.        

W finale III ,,Bojkowiany” wystą­piła ,,Orkiestra św. Mikołaja”, przez wielu znawców uznawana za najlepszą polską kapelę folkową. Tworzą ją: Sylwia Bereza (wiolonczela), Anna Bielak (skrzypce, śpiew), Anna Kiełbusiewicz (śpiew), Urszula Kalita (sopiłki, flet, klarnet), Anna Kołczewska (bębny, instrumenty perkusyjne), Bogdan Bracha (skrzypce, altówka, klarnety, śpiew), Grzegorz Łesiak (mandola, dutar, gitara) i Marcin Skrzypek (mandolina, cymbały, lira korbowa, gitara). Ogromne możliwości instrumentalne i wokalne tych muzy­ków, starannie dobrany i dopracowany pod każdym względem repertuar inspirowany słowiańskim folklorem muzycznym sprawiają, że każdy koncert tego zespołu z Lublina robi na odbiorcach niesamowite wrażenie. Nie inaczej było w  Ustrzykach...      

- Idea organizacji festiwalu związa­nego z kulturą ludową Karpat, folklorem karpackim zrodziła się w Ustrzyckim Domu Kultury dość dawno, gdyż już w 1993 r. byliśmy współorganizatorami Festiwalu Kultury Karpackiej w Ustrzy­kach Dolnych. W ostatnich latach, które przyniosły zwłaszcza w muzyce modę na folk i powrót do korzeni, ta idea odżyła. Działalność zespołu ,,Polechońka” sprawiła, że Ustrzyki również zaistniały na folkowej mapie Polski. Poza tym UDK wspiera również zespoły ludowe z Bandrowa i Hoszowczyka. To wszystko sprawiło, że już w ub. r. zorganizowane zostały dwie duże imprezy folkowe pod nazwą ,,Bojkowiana” – mówi dyrektor Ustrzyckiego Domu Kultury Bogdan Augustyn. - Tegoroczny festiwal był kontynuacją tego pomysłu. W tym roku staraliśmy się, aby na festiwalu zachować równowagę pomiędzy folkiem i folklorem i dlatego na scenie wystąpili zarówno artyści kultywujący tradycyjną muzykę ludową, jak i artyści folkowi, dla których ta muzyka jest źródłem inspiracji. Myślę, że to się udało.      

Wszystkie uczestniczące w III Jarmarku Folkowym ,,Bojkowiana” zespoły otrzymały pamiątkowe plakiety z karpackimi rozetami, które wyrzeźbił znany bieszczadzki twórca Leon Chrapko z Bóbrki.   

Tadeusz Szewczyk

 

Sponsorzy

III Jarmarku Folkowego ,,Bojkowiana”:

Browary ,,Żywiec” S.A. (sponsor główny), FHU ,,Bieszczady” Ustrzyki D., ,,ERA GSM” Sanok, Nadleśnictwo Brzegi Dolne, ,,PAMO-PLAST” Sp. z o.o. Ustrzyki D., Bar-Kawiarnia ,,Niedźwiadek” Ustrzyki D., Kawiarnia ,,TID” Ustrzyki D., Urząd Marszałkows­ki w Rzeszowie, Parafia Rzyms­kokatolicka w Jasieniu, FHU ,,Eden” Ustrzyki D., FHU ,,Nia­gara” Ustrzyki D., ,,Cztery Pory Ro­ku” Ustrzyki D. i Sanocki Zakład Górnictwa Nafty i Gazu.

 

(przedruk dzięki uprzejmości redakcji „Gazety Bieszczadzkiej” www.ustrzyki-dolne.pl/gb)